Na krawędzi...
W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, w którym mamy ochotę wszystko rzucić, wsiąść do słynnego "pociągu byle jakiego" i wyjechać. Byle gdzie. Byle dalej. Ilu z nas tak naprawdę odważy się zamienić te pragnienie w czyn? Niewielu. Camryn należała do tych właśnie niewielu osób, które stłumiły strach przed nieznanym. Wsiadła w autobus i tak zaczęła się podróż jej życia. Tak zaczęło się jej życie. Przyjaźń. Miłość. Namiętność. Ale także i strach, cierpienie. Znajdziecie w tej dwuczęściowej to wszystko, w dodatku ubrane w świetne piosenki.
Duży plus za pisanie z dwóch perspektyw, chociaż czasami bohaterowie brzmieli aż nazbyt podobnie, to dało się wyczuć różnice między tym, kto tu jest dziewczyną a kto chłopakiem. Historia bardzo dobra na letnie wieczory, romans, który z pewnością jednym spodoba się bardziej niż innym. Więcej nie napiszę, po prostu trzeba posłuchać:
Na koniec moja ulubiona: