Uwaga Spoiler!

"Okay. Okay. Okay."

Gwiazd naszych wina - John Green, Magda Białoń-Chalecka

- Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.

 

Nie zapomnę min ani reakcji ludzi, którym oświadczyłam, że idę obejrzeć film i nie przeczytałam wcześniej książki. Czułam się jakbym miała wypisane na twarzy, że popełniłam straszliwą zbrodnię lub cokolwiek innego co wywołuje ogóle zgorszenie u ludzi. To kolejny raz, kiedy najpierw oglądam film a później sięgam po książkę, bo dopiero później dowiaduję się, że takowa książka istnieje. Wybaczcie, ale nie widzę w tym nic złego.
Wracając do samej książki- świetna historia. Książka napisana lekko i z humorem, z zaskakującym obrotem akcji. Mówią, że to książka dla młodzieży i zachwyci tylko nastolatków. Nie zgadzam się, bardzo się nie zgadzam. Każdy, bez względu na wiek, powinien po nią sięgnąć. Historia jest smutna, ale bardzo prawdziwa. To nie jest fantasy, gdzie ktoś może umierać i odradzać się piętnaście razy w jednym tomie. To jest prawdziwe życie. To jest choroba, nieuleczalna choroba, która nie patrzy na to ile masz lat- atakuje jak leci. Co z tego, że jesteś dzieckiem, które nie zdążyło nawet żyć. Trudno nie uronić łzy czytając tę książkę. Obowiązkowo powinni dołączać do niej paczkę chusteczek.

 

Czasami wydaje się, że wszechświat chce zwrócić na siebie uwagę.